Bitwa o Brexit
Rządząca Partia Konserwatywna, po utracie swojego przywódcy i premiera kraju - David Cameron złożył rezygnację 24 czerwca, po przegranej w referendum na temat pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej - musi wybrać nowego.

Kiedy obserwowałam, jak ten proces przebiega w Londynie, zrozumiałam, że nie jestem w stanie go opisać - tego całego wbijania noży w plecy, zdrad, pretensji i zazdrości, z których część sięga 30 lat wstecz, do czasów politycznych debat studenckich w Oksfordzie.

Stało się jasne, że dzieje się coś znacznie ważniejszego; skutkiem zagłosowania za wyjściem z Unii Europejskiej, Wielka Brytania nagle i nieoczekiwanie stała się europejska.

Z dnia na dzień zniknął stary brytyjski podział polityczny na miękką, sprzyjającą biznesowi Partię Pracy i centroprawicową, liberalną pod względem ekonomicznym Partię Konserwatywną. Zaniechano starych kłótni o podatki i o wydatki państwa (Partia Pracy chciała, żeby ich było więcej, torysi - żeby mniej), i o jego rozmiary (torysi chcieli, żeby było mniejsze, a Partia Pracy - żeby większe).
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej