Wyobraźmy sobie na moment takiego śmiałka, który rozsmakowuje się w "Do Rzeczy", zachłannie pochłania "wSieci" i, jakby mu było mało, z upodobaniem nurza się w sadzawce myśli "Gazety Polskiej". I że chce on sobie wyrobić zdanie na temat referendum w Wielkiej Brytanii, decydującym o opuszczeniu przez ten kraj Unii Europejskiej.

Z "Do Rzeczy" dowie się: "Większość społeczeństwa (.) miała dość decydowania za siebie i traktowania zwykłych ludzi jak niepełnosprawnych niedojrzałych dzieci specjalnej troski, o których najlepiej dbają dalecy unijni komisarze". Zaniepokoi się, że jednak Brexit to nowa, bardzo trudna sytuacja dla Polski. Ale też pokrzepi go inaczej myślący europoseł Legutko (PiS), który groźnie przestrzega UE: może "w końcu politycy zorientują się, że jeśli nie chcą rozpadu Unii, muszą przestać obrażać inaczej myślących i narzucać im swoją wolę".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej