Obiektem miłości bezgranicznej był Macierewicz. Dla Szydło sam pomysł jego odwołania jest zamachem na państwo polskie, które symbolizuje Macierewicz. Antoni Macierewicz ma wyłącznie przymioty: kieruje się zasadą Bóg Honor Ojczyzna, zawsze stoi po stronie uciśnionych i po stronie prawdy.

Teraz otrzymał misję odbudowania z kompletnej ruiny polskiej armii, w czym przeszkadza mu opozycja i "Gazeta Wyborcza". Dla "Wyborczej" szefowa rządu miała wyłącznie takie określenia jak: zdrajcy, kłamcy, ludzie bez honoru. Bez końca odmieniała nazwiska Jerzego Urbana i Lesława Maleszki, wielokrotnie powtarzała oskarżenia o to, że zarzuty "Wyborczej" wobec Macierewicza to "podłość", "kalumnie" i "nieprawdziwe oszczerstwa" - tak jakby istniały "oszczerstwa prawdziwe". Sama kłamała, twierdząc, że w artykule Tomasza Piątka "Wyborcza" negowała opozycyjną przeszłość Macierewicza, pomijała, że tekst po prostu pokazywał hipokryzję i podwójną miarę, jaką Macierewicz stosuje wobec agentów "swoich" i "nie swoich". Nie wspomniała, że przed wyborami sama wstydziła się Macierewicza, zapewniając, że nie będzie on szefem MON.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej