Bitwa o Brexit

Rozmowa z Ludwikiem Dornem*

ADAM LESZCZYŃSKI: Co znaczy wynik referendum w Wielkiej Brytanii dla polityki europejskiej obecnego obozu władzy w Polsce?

LUDWIK DORN: Trzeba rozróżnić obóz władzy oraz jego obudowę propagandową w postaci tygodników, portali czy ekstrawaganckiego marginesu w postaci antyeuropejskich wypowiedzi posłanki Pawłowicz. Nie chcę się z tym drugim wdawać w polemikę, bo to jest niepoważne. Jeżeli chodzi o postaci istotne, to premier Szydło, minister Waszczykowski czy Jarosław Kaczyński wypowiadali się o Brexicie - i nie były to wypowiedzi eurosceptyczne. Przesłanie jest jasne: jeżeli istniała tam jakakolwiek przemyślana polityka zagraniczna, to legła w gruzach.

Minister Waszczykowski stawiał na Wielką Brytanię jako na kluczowego politycznego sojusznika. Chciał równoważyć wpływy Niemiec i Francji dzięki temu sojuszowi.

- To oczywiste, że Polska nie ma już tego wyobrażonego strategicznego partnera. Wyobrażonego, bo uważam, że nigdy Wielka Brytania nie byłaby partnerem Polski w strategicznych sprawach europejskich. Mogłaby najwyżej używać nas instrumentalnie. Przesłanki kryjące się za takim rozumowaniem min. Waszczykowskiego były więc całkowicie błędne. Byłyby błędne, nawet gdyby wynik referendum był odmienny. Nie mamy silnego partnera w Unii, nawet potencjalnego. W ogóle nie mamy partnera.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej