Rzecznik Misiewicz po raz kolejny próbuje bronić ministra w sposób niemerytoryczny. W swych dotychczasowych odpowiedziach co rusz mijał się rzeczywistością. Np. wbrew aktom sądowym Misiewicz twierdził, że płatny współpracownik SB Robert Luśnia nie jest prezesem zarządu fundacji Głos, w której radzie zasiada minister (wtorkowa wypowiedź w TVP Info).

Do tych stwierdzeń rzecznik dorzucił - również w TVP Info - gołosłowne przypuszczenia i sugestie, według których miałbym np. uprawiać rosyjską propagandę. Ten zarzut zdumiewa: w moich tekstach wskazuję jawnych zwolenników Putina w otoczeniu jednego z najważniejszych ministrów.

Dzisiaj, w czwartek, rzecznik zaatakował mnie personalnie. W trzech kolejnych wpisach na Twitterze napisał tak (pisownia oryginalna):

"Tomasz Piątek piszący w GW nieprawdę nt. szefa @mon@Macierewicz_Aod 1997 r. jest uzależniony od heroiny. To apropos kolejnych rewelacji GW"
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej