We wtorek rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz wystąpił w TVP Info, gdzie odniósł się do naszego tekstu o ministrze. I stanowczo potępił tych, co oskarżają żonę Macierewicza o bycie TW. Powiedział: "Kłamstwo, potwarz". Ale w tekście "Wyborczej" nie ma słowa o żonie ministra.

Rzecznik mówi, że minister zerwał wszelkie kontakty z Luśnią, gdy współpraca tego ostatniego z SB została ujawniona (czyli w latach 2003-05). Artykuł "Wyborczej" nie dotyczył jednak towarzyskich relacji między Macierewiczem a Luśnią. Minister wciąż zasiada w radzie fundacji Głos, której prezesem jest Luśnia. Sprawdziliśmy to w Krajowym Rejestrze Sądowym. Można się o tym przekonać także w internecie, np. na serwisie Moje Państwo, który oparty jest na KRS - tutaj.

Trudno tu cokolwiek tłumaczyć zapomnieniem czy roztargnieniem ministra. Macierewicz wie, że jest członkiem rady fundacji Głos, ponieważ regularnie zgłasza to przez ostatnie lata w swoich oświadczeniach majątkowych (aż do roku 2016). Podobnie jak Piotr Naimski, który też zasiada we władzach fundacji Głos - i który od lat współpracuje z Macierewiczem (kierował Urzędem Ochrony Państwa, gdy Macierewicz był ministrem spraw wewnętrznych). Każdy może zobaczyć ich oświadczenia majątkowe na stronie internetowej Sejmu. Formularze zostały wypełnione odręcznie, co widać tutaj i tutaj. Nie można więc powiedzieć, że Macierewicz i Naimski latami przez nieuwagę przeklejali zdezaktualizowany tekst oświadczenia lub jego fragmenty.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej