Kilka lat temu politycy z Polski przekonywali Niemców do szczodrego dla naszego regionu budżetu UE. Rozmawiano o wojnie na Ukrainie i o innych palących kwestiach, podpisywano umowy. W środę w Berlinie trudno było uniknąć wrażenia, że spotkanie polskich i niemieckich ministrów było miałkie. Wspólny podręcznik do historii, zbudowana razem szkoła dla syryjskich uchodźców to mało jak na dwa duże europejskie kraje.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej