Niezmiennie od wielu lat szczęście rodzinne zajmuje pierwsze miejsce wśród najważniejszych wartości, jakimi kierujemy się w codziennym życiu. Polacy w zdecydowanej większości chcą mieć dwoje lub troje dzieci, a jednak planów tych z jakichś powodów nie realizują. I choć przyczyny niskiej dzietności są złożone i z pewnością nie można ich ograniczyć do jednego rodzaju czynników, istotne jest to, że w powszechnej świadomości polski system polityki rodzinnej należy do najgorszych w Europie, a rozwiązania prorodzinne odbiegają od poziomu wsparcia w innych krajach UE, szczególnie tych, które są najczęstszym kierunkiem emigracji Polaków.

Determinacja, z jaką ministrowie realizują sztandarowy program "500+", powinna więc skłaniać do optymizmu. A jednak można mieć poważne wątpliwości odnośnie do założeń polityki rodzinnej PiS.

Nie tylko ekonomia

Pierwszym powodem do niepokoju jest zawężenie działań związanych z polityką rodzinną wyłącznie do kwestii ekonomicznych. Osoby wyjeżdżające z Polski, a według obecnych szacunków na emigracji żyje ok. 2,5-3 mln Polaków, podkreślają wagę czynników ekonomicznych, ale zarazem wskazują na kulturowe czy światopoglądowe podłoże decyzji.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej