Prezydent Andrzej Duda w Berlinie podczas wczorajszego spotkania z prezydentem Joachimem Gauckiem mówił o tym, co Polaków i Niemców łączy, o konieczności partnerskiej współpracy, zbliżaniu się społeczeństw.

To piękne słowa, które jednak nie zmieniają tego, że stosunki Berlina i Warszawy nie są dobre.

Prezydent Lech Kaczyński też kilka razy odwiedzał Berlin, gdy PiS rządził Polską po raz pierwszy. Wiosną 2007 r. z Angelą Merkel spacerował nawet po plaży w Juracie. Na kształt stosunków nijak się to nie przekładało. Były złe.

Ale z Lechem Kaczyńskim - jak wspominają niemieccy dyplomaci - Merkel, prezydent Horst Köhler i poufnie mediujący między krajami były prezydent Richard von Weizsäcker prowadzili ciekawe rozmowy. Lech Kaczyński był też w stanie jakoś łagodzić polsko-niemieckie napięcia. Miał wpływ na to, co się w Polsce działo. Teraz jest gorzej.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej