Dominika Wielowieyska: Z powodu kryzysu konstytucyjnego będziemy mieć dwa porządki prawne. Ale zwykły obywatel może powiedzieć: a ja tam nie widzę żadnej zmiany, to zamieszanie mnie nie dotyka.

Adam Bodnar: Niestety, obawiam się, że obywatele szybko odczują to na własnej skórze. Do tej pory sądy nie musiały decydować, który przepis obowiązuje, a który już nie, bo np. zakwestionował go Trybunał Konstytucyjny, ale to się będzie zmieniać. Weźmy przepis dotyczący prawa jazdy, które policja może odebrać, gdy przekroczymy prędkość o 50 km na godz. w terenie zabudowanym. Zaskarżyłem tę ustawę do TK (chodziło nie o prędkość, ale o podwójne karanie) i w którymś momencie Trybunał się tym zajmie. Załóżmy hipotetycznie, że Trybunał zdecyduje o wygaśnięciu tego przepisu. A rząd tego wyroku nie opublikuje, i policja nadal będzie zabierać prawo jazdy. I mamy wielkie zamieszanie. Sądy powszechne będą musiały każdorazowo ten spór rozstrzygać według własnego uznania.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej