Weźmy posłankę PiS Krynicką. Niewiasta ta z właściwą sobie gracją wypowiedziała się w katolickim radiu o opozycji: "Dla mnie człowiek, który donosi do obcego państwa, to jest zdrajca i tak naprawdę powinien wisieć na stryczku".

Albo radna PiS z Gdańska Kołakowska o posłance PO Pomaskiej: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Kołakowska wraca tu do tradycji z czasów II wojny światowej, kiedy golono głowy Polkom szukającym uniesień w kręgach niemieckojęzycznych.

Już nie mówiąc o posłance PiS Pawłowicz, która zacięła się już kilka lat temu i dlatego powtarza bez ustanku o swoim odkryciu na temat unijnej flagi: "Powtarzam, to jest szmata, bo kojarzy mi się z czymś złym, brudnym i niedobrym".

Takie nieprzemyślane zdania są bronią obosieczną. W 2009 r. poseł PiS Błaszczak, obecny szef MSWiA, złożył w Komisji Europejskiej skargę w sprawie publicznej pomocy finansowej dla warszawskiej Legii. To co? Powinien, targowiczanin, zadyndać?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej