W Europie - mimo że Austrii udało się właśnie uniknąć wyborczej sensacji - liderzy tacy jak Victor Orban na Węgrzech i Jarosław Kaczyński w Polsce mówią wprost o budowaniu demokracji "nieliberalnej" - pozbawionej fundamentalnego systemu kontroli władzy wykonawczej, w tym także zapewniania ochrony praw człowieka. W kolejnych krajach w Europie skrajnie prawicowe, a niekiedy i mainstreamowe partie żywią się nietolerancją, ksenofobią, natywizmem i wzbudzaniem lęku.

Problemy pojawiają się także gdzieś indziej. Amerykańscy demagodzy odwołują się do naszych najgorszych instynktów. Chiny i Rosja promują rządy autorytarne jako optymalny model. Przywódcy afrykańscy występują przeciwko międzynarodowej sprawiedliwości. Na całym świecie rządy próbują zniechęcić ludzi do zrzeszania się w grupach obywatelskich mogących dać im głos. W bodajże najbardziej drastycznym przypadku rząd Syrii drze konwencje genewskie i prowadzi wojnę z premedytacją wymierzoną w cywilów zamieszkałych na terenach kontrolowanych przez opozycję.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej