Świat, który stworzyliśmy, jest efektem naszego myślenia - zauważył niegdyś Albert Einstein. - Nie da się go zmienić, nie zmieniając naszego myślenia".

Kryzys polityczny, który ma obecnie miejsce w Polsce, jest również efektem naszego myślenia, zarówno w kwestiach związanych z demokracją, jak i z modelem gospodarki i rolą państwa. Wynika on w znacznej mierze z braku realnej kontroli społeczeństwa nad działaniami naszych przedstawicieli.

Wybory to za mało

Obecnie prezydent Polski, rząd i parlament mogą przez lata działać niezgodnie z konstytucją, a my jako suweren - władza zwierzchnia - nie możemy nic z tym zrobić. Nie możemy nawet odwołać naszych własnych przedstawicieli, choćby łamali konstytucję dzień po dniu.

Dlaczego jednak nie mielibyśmy mieć takiej możliwości? W społeczeństwie demokratycznym to społeczeństwo stanowi najwyższą władzę. Nie prezydent, nie premier, lecz my wszyscy. Aby móc tę władzę w praktyce sprawować, potrzebujemy do tego odpowiednich narzędzi. Takie narzędzie to np. wybory, z których korzystamy od lat. To jednak o wiele za mało.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej