Stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ, a także m.in. Włochy, obiecali w tym tygodniu libijskiemu premierowi Fajizowi as-Saradżowi, że wyłączą go z ONZ-owskiego zakazu sprzedaży broni do Libii. As-Saradż stoi na czele rządu jedności narodowej, ale nie kontroluje całego kraju. Silną konkurencją jest dla niego rząd w Tobruku, w okolicach Syrty zagnieździło się Państwo Islamskie, a plemienne milicje są niestałe w swej lojalności wobec rywalizujących rządów. Rzym wycofał się rakiem z zapowiedzi wysłania wojsk do Libii (w marcu mówiono o 5 tys., w kwietniu o tysiącu, a teraz "jeszcze nie nadszedł czas").
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej