Powstała w 2015 r. partia Zmiana nie jest - najłagodniej mówiąc - sympatyczną organizacją. Jej działacze głoszą, że "Polska jest okupowana przez NATO", rosyjska interwencja na Ukrainie to akt dziejowej sprawiedliwości, a niepodległa Ukraina jest "banderowskim mutantem".

Mateusz P., zatrzymany w środę przywódca Zmiany, był częstym gościem w putinowskiej telewizji Russia Today, jeździł do Donbasu wspierać prorosyjskich rebeliantów, zachwycał się też "demokracją", jaką Rosja wprowadza na Krymie.

ABW miała na oku Piskorskiego jeszcze od czasów, gdy jako poseł Samoobrony razem z dawnymi działaczami Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej odwiedzał Aleksandra Łukaszenkę i brał udział w konferencjach sławiących Putina.

Zmiana ma zresztą siedzibę w dawnym budynku TPPR, gdzie dziś mieszczą się niszowe organizacje typu Towarzystwo Polska - Białoruś czy Biuro Podróży "Kalinka". To właśnie tam w środę rano wkroczyła ABW, próbując dostać się do biur Zmiany. Agenci, nie zastawszy nikogo w środku, sforsowali zamek. Przeprowadzili rewizję, mimo że na miejscu nie był obecny żaden z działaczy. Wynieśli prawie wszystko, łącznie z polskimi flagami i sprzętem do nagłaśniania wystąpień publicznych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej