Część publicystyki naszego obozu zaczyna przypominać zagrzewanie kibiców na stadionie. Coraz głośniej krzyczymy, coraz równiej nam to wychodzi, ale jest to zagrzewanie już zagrzanych oraz przekonywanie już przekonanych. Dlatego w niektórych tekstach próbuję podejmować dialog z nieprzekonanymi, a także ze zwolennikami PiS. Taki był też cel mojego "Listu do polityków PiS" w zeszły czwartek w "Dużym Formacie".

Już po tytule można się zorientować, że nie był to tekst adresowany do Aleksandra Smolara.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej