Czy oni w tej redakcji dostali za mało stanowisk w mediach najlepszej zmiany i są obrażeni? Czy może wiosna tak rozleniwiła te pracowite dotąd mrówki?

Tygodnik "wSieci" poszedł po linii najmniejszego oporu, reagując jednym głosem na apel o opamiętanie się wystosowany przez trzech byłych prezydentów do osoby rządzącej krajem. Ale dlaczego zareagował tak dziwacznie, jakby pismem już nikt nie kierował i nie rozdzielał tematów, a autorzy zmówili się, by wspólnie cienko zaśpiewać? Przecież jest tam naczelny, bo sam pisze, że osobnicy z bandy trojga, niespecjalnie zachwyceni tym, co się w podniesionej właśnie z kolan Polsce dzieje, a nawet wyprawia, "łapią każdą okazję, która pozwala eskalować napięcie", i "coraz częściej kłamią".

Drugiego autora do tego stopnia poniosła brawura, że o kulisach powstania listu prezydentów napisał sztukę sceniczną. Akcja rozgrywa się nocą na "opuszczonym przez Boga i ludzi przystanku PKS". To właśnie tam knuje w wieloznacznym mroku ta antypolska trójka, odziana w czerwone peleryny.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej