Na początek demonstracja. "Wiadomości" prowadzą dziennikarskie śledztwo. Dlaczego cały świat pisze, że w Warszawie demonstrowało 240 tys. Polaków, a nie - jak uważa TVP - 45 tys. 200 osób? To proste. W zagranicznych mediach piszą dziennikarze "Gazety Wyborczej", dlatego świat masowo jest wprowadzany w błąd co do sytuacji w Polsce. Co więcej, "Wyborcza" te media cytuje.

Redaktor Michał Kolanko z portalu 300polityka zawezwany na eksperta stwierdza, że publikacje w zachodnich mediach uważane są u nas za ważne, choć są nieważne. Po co cały materiał, skoro te artykuły są nieważne? Nie wiadomo.

Podobny mechanizm spisku rządzi badaniem oglądalności "Wiadomości". Badania firmy ABG Nielsen wskazują, że "Wiadomości" dołują. Ale TVP zamówiła badania telefoniczne w TNS Polska. Wyszło, że ogląda je 4,1 mln, a nie 2,8 mln widzów, jak twierdzi Nielsen. Redaktor Klaudiusz Pobudzin śmiało tropi, dlaczego Nielsen tak oszukuje Polaków, i oczywiście znajduje powód. Szefowa Nielsen Audience Measurement Elżbieta Gorajewska rozpoczynała karierę w CBOS kierowanym przez płk. Stanisława Kwiatkowskiego, który dostarczał badania gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu. Piotr Lisiewicz, dziennikarz "Gazety Polskiej", autor tekstu "Grupa trzymająca sondaże", udowadnia, że były to sondaże nieprawdziwe i służące komunistycznej władzy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej