Raczej nie dla zwalczania opozycji demokratycznej. Wystawianie 350 tys. pretorian do pacyfikowania skłóconych i pacyfistycznie nastawionych demokratów to jak strzelanie z armat do mrówek. Z nimi bez trudu poradziłyby sobie dotychczasowe policyjne siły specjalne, 5-tysięczny SOBR (Specjalne Oddziały Szybkiego Reagowania) i 40-tysięczny OMON (Mobilne Oddziały Specjalnego Przeznaczenia), osłaniane w czasie akcji, a czasami i wspierane przez 170 tys. żołnierzy wojsk wewnętrznych oraz, jeśli trzeba, przez policyjne służby ochrony liczące 150-200 tys. ludzi.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej