Sama poprosiła swój klub o decyzję, w jakim momencie i na jaki temat może się wypowiadać. Dziennikarz, który zaraz złośliwie wystąpił o zgodę na rozmowę, spotkał się ze stanowczym odporem: "W tym momencie nie mogę się zgodzić na żaden wywiad z udziałem posłanki Pawłowicz. Nie wiem, kiedy ewentualnie będzie to możliwe" - odrzekła rzeczniczka PiS.

Skąd to mrożące krew w żyłach postanowienie, by oniemieć? Jedną z głównych przyczyn jest to, że posłanka nie chce być już postrzegana jako szkodliwa spontaniczna małpa. "Jestem osobą, która mówi bardzo spontanicznie i nie chcę służyć, jak to się mówi, za małpę, która szkodzi partii" - uchyliła rąbka. Jednocześnie ujawniła też głęboko skrywaną tajemnicę: "Często mówię, co myślę", choć nie zdradziła, kiedy konkretnie takie wybryki miały miejsce. Musimy więc zgadywać. Czy pytając: "Co ma transwestyta do gwałtu? Transwestytę ktoś może zgwałcić, proszę pana?" - myślała czy przeciwnie?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej