Zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego i on sam lubią się powoływać na wyższość suwerena nad prawem. Nadużywają przywoływania woli suwerena, zwłaszcza gdy chodzi np. o łamanie konstytucji przez premiera i prezydenta, czyli niepublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego i niezaprzysiężenie legalnie wybranych sędziów.

Warto wiedzieć zatem, co suweren o tym sądzi.

Temu, aby się tego dowiedzieć, służą wybory, a pomiędzy nimi - sondaże. Ani jedne, ani drugie nie pokazują, że rząd i prezydenta popiera "miażdżąca" - jak kiedyś prezes PiS ją określił - większość. "Trybunał Konstytucyjny jest w istocie organem politycznym, jest w dzisiejszych realiach organem partyjnym. To trzeba zmienić, ograniczyć. Musimy tę sprawę rozwiązać w interesie miażdżącej większości Polaków" - tak Kaczyński objaśniał konieczność sparaliżowania sądu konstytucyjnego.

Spójrzmy więc na wyniki zeszłorocznych wyborów parlamentarnych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej