- Bardzo przepraszam naszych wyborców za to, co się stało - mówił w "Kropce nad i" w TVN 24 Paweł Kukiz. Posłanka jego klubu Małgorzata Zwiercan głosowała na cztery ręce i, jak powiedział Kukiz, popełniła przestępstwo. Została wyrzucona z klubu, a Morawiecki sam klub opuścił. Kukiz przyznał wieczorem, że miejsce Kornela Morawieckiego jest w PiS. Twierdzi, że Morawiecki poświęcił się karierze syna, który chce przejąć władzę w tej partii. Bo - jak mówił w TVN, Morawiecki "poczuł się źle, po to by porozmawiać z synem w kuluarach". Wyjaśniał, że syn Morawieckiego Mateusz, wicepremier rządu, miał wpływ na kilku jego posłów. Namawiał ich, by głosowali zgodnie z interesem PiS. Przyznał, że na posiedzeniu klubu - jak napisał "Newsweek" - mógł powiedzieć Morawieckiemu "P...l się Kornel".

Czy można nazwać postawę Morawieckiego ojca inaczej niż "krętactwo", gdy najpierw mówił o tym, że posłankę upoważnił, a potem, że ona "instynktownie zagłosowała tak, jak on chciał"?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej