Sejm uchwalił głosami PiS i Kukiz'15 uchwałę zobowiązującą rząd do niegodzenia się na żadne unijne kwoty uchodźców. Jeśli jakiś uchodźca sam dotrze do Polski, to ma szanse na pomoc w przypadku, gdy jest samotną kobietą, dzieckiem, przedarł się razem ze swoją "wielodzietną" rodziną (a wiec ktoś ze starymi rodzicami - won) lub należy do mniejszości religijnej (czytaj: jest chrześcijaninem).

Poseł Robert Winnicki z Kukiz'15 argumentował, że uchwałę trzeba przyjąć "aby Polska pozostała chrześcijańska". Po tej uchwale już raczej nie jest.

Znajduje się w niej ślad chrześcijańskiego miłosierdzia: "Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w pełni popiera niesienie i finansowanie pomocy humanitarnej w miejscach objętych konfliktem zbrojnym i krajach sąsiadujących". Nie wspomniano, kto ma nieść tę pomoc. Sejm polskiego rządu bynajmniej do niej nie zobowiązał. Zobowiązała się za to na forum Komisji Europejskiej premier Beata Szydło. Polska ma wesprzeć ową pomoc w 2016 r. kwotą 4,5 miliona euro. To ok. 20 milionów złotych. Dla porównania: budżet Kancelarii Premiera to 123 miliony. Prezydenta - 168 milionów złotych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej