Gdy arcybiskup przemyski mówi o targowicy, należy do tych słów podejść z największą powagą. Przypomnijmy, w 1792 r. konfederację targowicką poparła zdecydowana większość ówczesnych władz kościelnych. Targowiczanie uważali za zdrajców i despotów twórców Konstytucji 3 maja. Przodek abp. Michalika na urzędzie, biskup przemyski Michał Sierakowski, błogosławił Akt Generalny Konfederacji Obojga Narodów 11 września 1792 roku. Akt, który był uwieńczeniem zwycięstwa wojsk konfederatów i carycy Katarzyny II nad armią królewską dowodzoną przez ks. Józefa Poniatowskiego i Tadeusza Kościuszkę. Błogosławił konfederację papież Pius IV, widząc w Konstytucji 3 maja 1791 roku dzieło jakobinów.

To musiała być bardzo patriotyczna uroczystość. Nikt piękniej nie pisał o miłości Ojczyzny i patriotyzmie niźli targowiczanie.

Konfederacja targowicka wezwała na pomoc carycę Katarzynę II po to, by bronić polskich wartości i zagrożonych przez Konstytucję 3 maja polskich praw, których ona była gwarantem. Zwolennicy Konstytucji opierali się na sojuszu z Prusami i Anglią, które jednak w decydującej chwili zawiodły.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej