Poważni przedstawiciele nowego rządu skarżą się na negatywne reakcje z zewnątrz. Mówią z troską i nie bez irytacji: teraz, gdy w Polsce do głosu doszła prawica, opinia publiczna Zachodu, która wcześniej tak chwaliła ten kraj, daje wyraz swemu oburzeniu. Tak jakbyśmy nie mieli prawa do naszej odmiany demokracji, odrobinę innej od mainstreamu. Ale przecież poparli nas wyborcy

Panie i panowie, opinia publiczna świata cywilizowanego patrzy na was niechętnie nie dlatego, że jesteście prawicą czy konserwatystami, nie dlatego, że jesteście katolikami, nie dlatego też, że jesteście patriotami (w co nikt chyba nie wątpi) i nie dlatego, że lubicie koty - to akurat bardzo się wam chwali - tylko dlatego że wasze zachłanne, fanatyczne próby błyskawicznego opanowania władzy we wszystkich dziedzinach życia publicznego, od Trybunału Konstytucyjnego, prokuratury, sądów powszechnych i służby cywilnej po media i stadniny koni, mogą się kojarzyć tylko z jednym, z faszyzmem, rozumianym jako typ idealny - w sensie nadanym temu terminowi przez Maxa Webera.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej