Pierwszy raz o Olimpiadzie Matematycznej Gimnazjalistów napisałam jesienią 2014 r., gdy konkurs stanął pod znakiem zapytania, bo skończyły się unijne pieniądze na jego organizację.

Wtedy nastoletni uczestnicy olimpiady, wykorzystując siłę, którą znają najlepiej, czyli media społecznościowe, zawalczyli o konkurs. Pisali do ministerstwa i dziennikarzy, by przekonać dorosłych, że matematyczny konkurs jest im potrzebny, bo rozwija ich pasję.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej