PiS wypowiedział regularną wojnę Komitetowi Obrony Demokracji. Od rana do wieczora politycy PiS, idąc za przykładem prezesa Kaczyńskiego i prezydenta Dudy, obrzucają KOD najgorszymi wyzwiskami i insynuacjami. Działaczom KOD zarzucają interesowność i to, że walczą o swoje prywatne interesy.

Szczytem bezczelności była kompromitująca prezydenta Dudę użyta przez niego parafraza pieśni "Boże, coś Polskę" - "ojczyznę dojną racz nam zwrócić, Panie". Swoją drogą ciekawe, czy usłyszymy ze strony Kościoła słowa potępiające użycie przez prezydenta pieśni religijnej do bieżącej walki politycznej.

Ton takim wypowiedziom nadaje oczywiście prezes Kaczyński, który w szczególnie agresywnych, obraźliwych i kompletnie absurdalnych słowach zarzuca KOD, że jego działalność jest antydemokratyczna (!), szkodliwa społecznie i wręcz antypolska. Kaczyński nie potrafi ukryć wściekłości z tego powodu, że KOD odwołuje się do symboli narodowych, zwłaszcza flagi polskiej, ewidentnie czując się jej dysponentem czy wręcz właścicielem. Za nim cała sfora PiS-owska powtarza słowa prezesa i twórczo je rozwija. Do tego dochodzi straszenie koderów i koderki ewentualnymi sankcjami prawnymi za ich działalność, np. z powodu obecności w Suwałkach podczas kampanii pani Anders do Senatu (wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński).
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej