Żołnierze wyklęci - nowy mit założycielski IV RP. Debata "Wyborczej"

Był wrześniowy wieczór 1949 roku. W szkole we wsi Dąbrowy, 7 km od Myszyńca, odbywała się lekcja dla dorosłych analfabetów.

Prowadził ją 34-letni nauczyciel, przedwojenny podoficer zawodowy, żołnierz kampanii wrześniowej. Szlak bojowy zakończył we Lwowie, a gdy miasto poddało się armii sowieckiej, z grupką żołnierzy przedzierał się na zachód. Schwytany przez Niemców, sześć lat spędził w stalagu i na przymusowych robotach.

Szkoła mieściła się w niewielkim, murowanym budynku, w którym mieszkała rodzina nauczyciela. Za ścianą salki lekcyjnej żona pilnowała miesięcznej córeczki. Lekcję przerwało wejście dwu mężczyzn, jeden miał karabin.

Choć od wojny minęły już cztery lata, widok uzbrojonych ludzi nie był rzadki na kurpiowskich wsiach. Siedzący w ławkach dorośli uczniowie zaczęli wyskakiwać przez okno.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej