Nie wierzę w dobre intencje ludzi, którzy dziś triumfalnie, niemal "na żywo", relacjonują, jakie haki trzymał Kiszczak na Wałęsę. Zobowiązanie do współpracy, pokwitowania, donosy... Są w euforii drapieżnika, który dopada ofiarę. O innych papierach, na inne osoby milczą. Dla nich liczy się tylko on - Lech Wałęsa. Symbol i mit założycielski III RP. Uderzając w symbol, chcą zakwestionować sukces ostatnich 26 lat i powiedzieć: oto dopiero dziś zaczyna się nowa epoka, nowa Polska, odrodzona na sparszywiałym postkomunistycznym trupie tamtej.

Chcą powiedzieć: przywódca Sierpnia '80 nie był bohaterem. Był agentem, który wraz z bezpieką losy polskiej rewolucji kierował w dogodną dla władzy stronę, tak by zakończyć ją haniebną zmową elit postkomunistycznych i postsolidarnościowych...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.