Nie można w kampanii głosić tezy, że PiS zamierza rozwalić finanse publiczne, ponieważ projekt 500+ jest za drogi. A następnie zgłaszać propozycję dwa razy droższą niż to, co dziś rząd wprowadza w życie. To niekonsekwencja. Ja zdania nie zmieniłam: uważam, że pomysł 500 zł na każde dziecko jest zły, bo mało efektywny, jeśli chodzi o przyrost naturalny. I jeśli już mamy wydać te 17 mld zł, to program wsparcia dla rodziny powinien być bardziej sprawiedliwy i opierać się na dwóch filarach: mniejsza gotówka do ręki i bezpłatny system opieki nad dziećmi (żłobki, przedszkola, obiady w szkole).

Ale z punktu widzenia strategii politycznej i zarządzania emocjami wyborców - czy nam się to podoba czy nie - lider PO Grzegorz Schetyna podjął słuszną decyzję. Bo polityka takimi rządzi się prawami: opozycja wykorzystuje to, że to nie ona bierze teraz odpowiedzialność za budżet, postanawia więc zagrać na nastrojach obywateli.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej