Czym jest KOD i kim są jego sympatycy okiem "biało-czerwonej drużyny" PiS i ich mediów?

Najpierw sam skrót KOD. Dorobił się przynajmniej kilku rozwinięć ze strony przeciwników. Ich zdaniem Komitet bardziej niż demokracji broni: kasy, stołków, dekoracji, depozytów, koryta, status quo, Petru, III RP, przywilejów, alimenciarzy i darmozjadów.

Na początku atakowano go jako byt o charakterze internetowym nawiązujący w prostej linii do Sowieckiego Komitetu Obrońców Pokoju, jako egzotyczną i niszową grupę sztucznie pompowaną przez "Wyborczą".

Niestety, Komitetowi przybywało sympatyków i ignorować "byt" było coraz trudniej. Demaskatorzy zaKODowanych lemingów zmienili taktykę. Zamiast ignorować, postanowili obśmiać.

Politycy prawicy i pokorni wobec nich dziennikarze prześcigali się w co dowcipniejszych przydomkach. Komitet był więc pajacujący, śmieszniejszy, niż ustawa przewiduje, groteskowy, kuriozalny, plastikowy, komiczny i kabaretowy do tego stopnia, że "młodzieżówka Platformy z Wąchocka (nie obrażając słynnego miasteczka) wespół z pamiętnym Kononowiczem nie daliby rodakom tyle radości. Coś między Bareją a Monty Pythonem".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej