Dwutygodniowy termin, który PO dała prezydentowi na zaprzysiężenie trzech wybranych legalnie i zgodnie z konstytucją sędziów trybunału, "Wiadomości" uznały za ultimatum. Struktura tej opowieści była ciekawa, ponieważ cała sprawa jest znana od wielu dni i dziś nie wydarzyło się nic takiego, co uzasadniałoby robienie z tego wiadomości dnia. Jedynym racjonalnym powodem było przypomnienie widzom (i politykom PO), że bieganie ze skargą do Brukseli czy Strasburga jest nielojalne i właściwie graniczy z narodowym zaprzaństwem.

Przy okazji dostało się dziennikarzom zachodnim przygotowującym krytyczne materiały o Polsce. "Wiadomości" zastosowały tutaj metodę lustracyjną: odkryły, że reportaż BBC o naszym kraju wyprodukowała córka byłego wicepremiera Jacka Rostowskiego, a reporterka jest córką polityka brytyjskiego o liberalnych sympatiach. Podsumował to komentarz dziennikarza z prasy lustracyjno-prorządowej, w tym wypadku "Do Rzeczy".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej