Większość polityków wierzy w to, że władza nad mediami publicznymi zapewni im powodzenie w wyborach. Nic bardziej mylnego. SLD i PSL wygrywały wybory, nie mając wpływu na media publiczne. Gdy tylko go zyskały, poniosły wyborczą porażkę.

Z PiS i jego porażką w 2007 r. było podobnie. PiS wprowadził do telewizji publicznej swoich ludzi. I mało kto zwracał wtedy uwagę na standardy i wyważenie racji. Pierwszy przykład z brzegu: za czasów prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego konferencje polityków PiS były nadawane na żywo i w TVP Info, i w programie 1 TVP, gdzie oglądalność jest dużo wyższa niż w stacjach informacyjnych, w których transmitowano wystąpienia opozycji.

TVP neutralna wyborczo

Ale niezależnie od historii TVP trzeba się zmierzyć z zarzutem podnoszonym przez sympatyków PiS, że w telewizji publicznej dominuje raczej przekaz centrowy, liberalny, a prezentacja racji PiS jest ograniczona. Te opinie opierają się zazwyczaj na wrażeniach poszczególnych polityków, którzy akurat włączyli telewizor i zobaczyli coś, co im się nie spodobało.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej