Szkoda Polski. Co dobre, zostanie zniszczone. Straszna jest bezradność.

Jednocześnie wierzę w instynkt samoobrony polskiego społeczeństwa, historia nieraz pokazała, że my taki instynkt mamy. Bo musimy się bronić. Problem tylko, jaką formę teraz to przybierze. Co mogę zrobić sam osobiście? Niewiele. Mogę być solidarny z ludźmi, którzy myślą podobnie jak ja. W Polsce wielu jest ludzi mądrych i spokojnych, którzy nie uważają, jak ci nawiedzeni, że to kraj w ruinie i w rozbiorowej niewoli.

Obecne władze zostały wybrane demokratycznie. Pamiętajmy jednak, że połowa Polaków nie poszła do wyborów, czyli de facto te władze wybrała zaledwie jedna piąta naszego narodu, niecałe 19 proc. Myślę, że trzeba to podkreślać na każdym kroku, kiedy rządzący politycy powołują się na "większość" i "dobro narodu".

Na koniec mogę dorzucić jedną optymistyczną nowinę - strasznie dotychczas ciemiężony i prześladowany Jan Pietrzak będzie mógł w wolnej Polsce grać swoją Egidę, co na pewno ucieszy miliony Polaków. Przecież w tak trudnej obecnie sytuacji w Europie i na świecie właśnie tego najbardziej nam potrzeba.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej