Jednym z mitów, którymi próbuje nas karmić władza, jest mit o różnicach pomiędzy prawnikami. Skoro proponują oni tak różne interpretacje np. podstaw prawnych i procedur wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to przestańmy sobie nimi zawracać głowę i oddajmy głos bezpośrednio politykom - ci przynajmniej dadzą nam lepsze lub gorsze, ale przynajmniej jakieś pragmatyczne rozwiązanie. No i dali - zmianę ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Problem polega jednak na tym, że te podkreślane tu i ówdzie różnice poglądów pomiędzy prawnikami na jej temat są naprędce stworzonym koniunkturalnym mitem.

To prawda, prawnicy mogą się różnić w interpretacyjnych szczegółach, ponieważ taka jest istota procesu wykładni. Nie ma natomiast żadnych podstaw do tego, by różnili się w sprawach zasadniczych - pod warunkiem że stoją na gruncie tych samych zasad i tej samej nauki prawa. Jeśli podstawą ma być zakumulowana przez wieki wiedza, zwana jurysprudencją, na temat tworzenia, stosowania, wykładni, obowiązywania i przestrzegania prawa, to nie ma innego wyjścia.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej