Jego dobry partyjny towarzysz Witold Waszczykowski, stanowiący samodzielny, acz bezgłowy korpus dyplomatyczny, dodaje: - Niemcy realizują interesy Rosji, a o nas się nie troszczą.

Ich wierna partyjna towarzyszka oddelegowana na odcinek rządowy Beata Szydło basuje: - Niech Martin Schulz przeprosi Polskę [za sugestie szefa Parlamentu Europejskiego, że pisowski rząd dokonuje pełzającego zamachu stanu].

Te światłe uwagi pouczają, że szczęście - również geopolityczne - nie trwa wiecznie i trzeba o nie dbać. Oraz że gdy rozum śpi, budzą się demony.

Niemcy po wojnie to bodaj jedyny w Europie naród i kraj, któremu tożsamość narodowa i interes narodowy zgadzają się z tożsamością i interesem europejskim.

Inni ciągle miotają się między swoim egoistycznym interesem narodowym a europejskim i mozolnie je uzgadniają.

Inni mają też ciągle do Niemiec pretensje. Albo jest Niemiec za dużo - i to źle, albo za mało - też źle.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej