Mniej więcej co trzeci ankietowany wciąż głosowałby na PiS, gdyby wybory odbyły się teraz. Czyli jednej trzeciej polskich obywateli nie przeszkadza lub podoba się atak na Trybunał, media, służbę cywilną, nowa atmosfera w Sejmie i inne objawy nowej władzy, która inaczej prezentowała się w kampanii wyborczej. Nie łudźmy się, że "jeszcze nie przeszkadza". Istotnie się to prędko nie zmieni.

Przy obecnym rozbiciu partyjnym PiS ponownie wygrałby wybory i Jarosław Kaczyński znów zdobyłby władzę w Polsce. Kukiz też się trzyma. Gdyby system przeliczania głosów na mandaty zadziałał trochę inaczej i PiS by nie miał samodzielnej większości, miałby z kim zrobić koalicję.

Przybywa niezadowolonych z władzy, ubywa dobrych ocen prezydenta i rządu, ale nie ma to istotnego wpływu na podział sympatii między PiS a nie-PiS. To tylko mniej zdecydowani zwolennicy nie-PiS dali nowej władzy kredyt zaufania, a teraz go wycofują.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej