W Gdyni prezydent przypomniał, że nie osądzono sprawców masakry. Tak, trudno się pogodzić. Tyle że III RP nastała 19 lat po Grudniu '70 r. i sprawcy mieli wystarczająco dużo czasu, by zatuszować swoją rolę, pozbyć się dowodów i rozmyć odpowiedzialność. A to właśnie brak dowodów nie pozwolił na skazanie oskarżonych.

Prezydent mówił także o ofiarach: "nigdy nie doczekali się od III RP elementarnej sprawiedliwości".

Nie jest prawdą, że państwo nie zadbało o ofiary. W 2007 r. podczas pierwszej rocznicy przypadającej za rządów PO premier Donald Tusk zapowiedział wypłatę odszkodowań dla żyjących ofiar Grudnia '70. Wtedy poseł PiS Jacek Kurski zarzucił Tuskowi "robienie PR nad grobami ofiar". W lutym 2008 r. rodzice, dzieci i małżonkowie 44 zamordowanych otrzymali po 50 tys. zł na osobę jednorazowej renty specjalnej z ZUS.

Zarzutem prezydenta wobec III RP była też "likwidacja stoczni" i przyzwolenie na pracę stoczniowców w ramach samozatrudnienia. - Ktoś może dojść do wniosku, że III RP, że te władze, które przecież składały się w części z ludzi dawnej opozycji, ukarały Wybrzeże, ukarały Gdańsk, Gdynię, Szczecin, ukarały stoczniowców, którzy wtedy protestowali - szarżował prezydent.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej