Mężczyzna leży na ziemi przygnieciony przez policjanta, który powalił go taserem; w tle przechodzą ludzie, policjanci krzyczą, by się nie zbliżali. Jak na scenę ataku terrorystycznego jest jednak dziwnie spokojnie; Londyn najwyraźniej nabrał doświadczenia. I wtedy do leżącego napastnika podchodzi niezidentyfikowany mężczyzna i mówi mu z londyńskim akcentem nie do podrobienia: "Żaden z ciebie muzułmanin, brachu". Policjant go odgania, ale ten powtarza swoje raz jeszcze, spokojnie, bez emocji, i odchodzi.

To nagranie finału napadu nożownika w londyńskim metrze nakręcone telefonem przez przypadkowego przechodnia miało już na YouTubie ponad 140 tys. wyświetleń i podniosło londyńczyków na duchu. Reakcje w mediach społecznościowych są podobne do tych po ataku terrorystycznym w Australii, kiedy to nieznajomi zawiadamiali korzystających z komunikacji publicznej muzułmanów obawiających się zemsty tłumu za zbrodnię muzułmańskiego terrorysty, że chętnie z nimi pojadą i będą ich chronić.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej