Szanowny Panie Prezydencie,

wczoraj w nocy pogrzebał Pan złudzenia ostatnich naiwnych, którzy sądzili, że wykona Pan swój prezydencki obowiązek i będzie strażnikiem konstytucji.

Uważa się Pan za ucznia i dziedzica spuścizny po Lechu Kaczyńskim. Ale swoim postępowaniem dowodzi Pan, że jest Jego bardzo słabym uczniem. Prezydent Kaczyński darzył Trybunał ogromnym respektem. Nieraz dawał temu wyraz podczas uroczystości zaprzysiężenia nowych sędziów TK.

Odbywały się one w atmosferze powagi i zawsze za dnia. Pozwoli Pan Prezydent, że przypomnę mu słowa Jego Mistrza, z mizerną nadzieją, że do Pana trafią. Mimo wszystko polecam je Pana Prezydenta wnikliwej uwadze.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej