Złudna była nadzieja, że Szydło będzie gwarancją miękkiej linii, że będziemy mieli PiS-light, bo politycy tej partii wyciągnęli wnioski z lat 2005-07. Nic podobnego. Mówienie o rozwoju gospodarki i obietnicach socjalnych to zasłona dymna i usypianie Polaków. Kaczyński, jak naczelnik państwa, chce jeszcze więcej i szybciej niż dziesięć lat temu. Jego priorytetami wciąż są kontrola nad służbami i walka z "imposybilizmem prawnym", czyli ograniczeniami pełnej władzy.

Jeszcze zanim Beata Szydło wygłosiła exposé, PiS pozbawił najmniejszy klub - PSL - stanowiska wicemarszałka Sejmu.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej