Uczy się i już nie zamierza tracić czasu na bezpieczniki niezależności mediów. Takie tam gwarancje ustawowe, jak np. kadencyjność zarządów i rad nadzorczych, ściśle określone warunki odwołania członków zarządów, wielostopniowy wybór prezesów przez rady nadzorcze i KRRiT.

PiS nie zamierza udawać, że ma dobre intencje. Nowa władza chce dokonać podboju całkowitego. Kaczyński wiele razy diagnozował swoje wyborcze porażki po 2005 r. jako skutek nieprzychylnych mu mediów. I to kolejny dowód na to, że PiS wyciąga lekcję z przeszłości.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej