11 listopada ubiegłego roku podczas demonstracji skrajnej prawicy w Warszawie obok przewidywalnego zestawu haseł pojawiła się nowość. Jeden z mówców dosadnie wyraził swoją dezaprobatę wobec islamu. Słowa całkowicie oderwane od polskiej rzeczywistości nikogo ze słuchaczy nie zaskoczyły. To wyraźny sygnał, że narodowcy nie aspirują do oryginalności i po prostu kopiują hasła popularne wśród skrajnej prawicy na Zachodzie.

Co mamy do zaoferowania gościom

W tym roku było inaczej. Sprzeciw wobec...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.