Wtorek. Podczas mszy z okazji miesięcznicy smoleńskiej kamery uchwyciły, że w odróżnieniu od kolegów z PiS pani premier się nie przykłada. Wierci się na ławce, poprawia włosy, ogląda sobie buty, zagaduje Mariusza Błaszczaka. Siedzący na skrzydłach Joachim Brudziński i Marek Kuchciński karnie śpiewają.

W południe prokuratura wojskowa ogłasza, że nie ma żadnych dowodów, by przyczyną katastrofy były eksplozje.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej