Oto PiS postanowił dorżnąć ludowców i ich marginalny klub jeszcze bardziej zmarginalizować, nie dając mu miejsca w prezydium. Trudno właściwie zrozumieć dlaczego, bo przecież nie z powodu oszczędzania parlamentowi wydatków, skoro jednocześnie dodaje sobie dodatkowego wicemarszałka Senatu. Mówienie o oszczędnościach to mydlenie oczu, i to mocno nieudolne. Wyraźnie upojony pełnią zdobytej władzy PiS postanowił pokazać, kto teraz w kraju rządzi, a na pierwszy ogień wybrał ludowców, jako najsłabsze ogniwo w Sejmie. Upokorzył więc PSL, a reszta polityków partii opozycyjnych spokojnie to przełknęła.

To wielki i niezrozumiały błąd Platformy i Nowoczesnej, bo ugrupowanie Kukiza do opozycji trudno zaliczyć. Błąd, za który już płacą, bo tracą wizerunek partii stojących na straży demokracji i dobrych, parlamentarnych obyczajów. Źle to wróży na przyszłość.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej