Prezes Kaczyński zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy, by "zgodził się na umieszczenie przed Pałacem Prezydenckim krzyża". Aby "nie trwało zło" sprzed pięciu lat. To nie jest zaskoczenie, bo o potrzebie powrotu krzyża mówił już wielokrotnie, teraz jednak wypowiada te słowa jako lider zwycięskiego w wyborach ugrupowania. Należy przypuszczać, że życzenie prezesa PiS będzie dla prezydenta rozkazem. Zwłaszcza że Andrzej Duda tym razem uczestniczył w mszy z okazji miesięcznicy katastrofy.

Jak mówił Kaczyński, ten krzyż ma powrócić przed Pałac "nie jako triumf ani żaden odwet, chodzi o zwykłą przyzwoitość i sprawiedliwość". Tłumaczył, że "to jest wielka potrzeba związana z naszymi celami, ale też z tym szerszym celem - odnowy Rzeczypospolitej, dobrej zmiany. Zmieniać Polskę musimy w prawdzie, musimy w ścisłym związku z tym, co stanowi podstawę naszej polskiej kultury, naszych polskich wartości, a krzyż jest w centrum tego wszystkiego, co jest związane z polskością. I nikt nie jest go w stanie stamtąd wyrwać".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej