- To nie będzie likwidacja gimnazjów, lecz w y g a s z a n i e. Zmiana ewolucyjna, a nie rewolucyjna - mówi w TVN 24 Anna Zalewska, przyszła ministra edukacji. Uczniowie tego nawet nie zauważą - uśmiecha się promiennie.

Czyli tak: dzieciaki z obecnej szóstej klasy zostaną w podstawówce jeszcze dwa lata (nie zauważą, że nie poszli do gimnazjum), a podstawówki będą sobie (hop-siup) realizować dwa programy nauczania jednocześnie. Liceum do roku 2017/18 będzie uczyło po staremu, aż doczeka się dzisiejszych szóstoklasistów. Chyba że - zaraz, zaraz - już za rok zacznie uczyć po nowemu uczniów po wygaszanych gimnazjach? Może oni też nie zwrócą uwagi, że nauka trwa o rok dłużej?

Tego wygaszania nie zauważą oczywiście gminy, zwłaszcza te, które chuchały i dmuchały na swoje gimnazja, ani tym bardziej 100 tys. nauczycieli/nauczycielek, z których wielu/wiele nieopatrznie pokochało swoje szkoły. Po prostu ich miejsca pracy wygasną, część się załapie do podstawówek i szkół ponadgimnazjalnych, a część nie.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej