Witold Waszczykowski (Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)
Pogratulowałem mu wówczas odwagi cywilnej, jaką okazał, przyznając się do brzydkiego uprzedzenia, i powiedziałem, iż spodziewam się, że jeśli w przyszłości obejmie jakieś stanowisko państwowe, będzie się wyłączał z podejmowania decyzji, które w jakimkolwiek stopniu będą się wiązały z islamem lub jego wyznawcami.Sylwetki nowych ministrów >>>
Waszczykowski, wówczas jedynie były ambasador i wiceminister oraz poseł PiS, nic mi na to nie odpowiedział. Prawdę mówiąc, uznałem, że to dlatego, iż nie było potrzeby; powiedziałem w końcu coś oczywistego. No i okazało się, że nie miałem racji. Waszczykowski został ministrem spraw zagranicznych.
Islamofobia, jak każde uprzedzenie, jest czymś paskudnym. Podobnie jak antysemityzm, rasizm czy homofobia - czy też np. "chrystianofobia" lub "polonofobia", jeśli istnieją - wyklucza lub wykluczać powinna z towarzystwa ludzi przyzwoitych. Rzecz jasna, ludzie uprzedzeni uważają się też za przyzwoitych, i ze swojego towarzystwa wykluczają "miłośników arabusów, parchów i czarnuchów". Kłopot w tym jednak, że ministrowie rządu nie reprezentują jedynie osób o podobnych jak oni uprzedzeniach ani nawet poglądach politycznych. Ministrowie reprezentują Polskę. Islamofobów zaś podgoleni młodzieńcy, którzy na naszych ulicach wrzeszczą: "Fuck Allah!" i biją ludzi.
Otóż nie może na arenie międzynarodowej reprezentować Polski człowiek, który ma wrogi stosunek do ludzi ze względu na ich wyznanie. Tu nie tylko chodzi o dyskomfort, jaki musiałby odczuwać na przykład podczas rozmowy z ambasadorem Arabii Saudyjskiej, ani nawet o to, że rzeczona Arabia mogłaby nie chcieć inwestować w kraju reprezentowanym przez islamofoba czy współpracować na arenie międzynarodowej z takim krajem. Polska ma suwerenne prawo strzelać sobie samobójcze gole, i ostatnio chętnie z niego korzysta. Nie chodzi nawet też o to, że ministra islamofoba mogą bojkotować jego koledzy z innych krajów, którzy rasizmem się brzydzą: zasada samobója obowiązuje.
Ale chodzi po prostu o to, że każde uprzedzenie zakłóca racjonalny ogląd świata. Islamofob, rasista czy polonofob nie mogą być ministrami. Islamofob będzie podejmować złe decyzje w sprawie uchodźców i w sprawie polityki bliskowschodniej. W sprawie współpracy w NATO z naszym tureckim sojusznikiem i w sprawie unijnej polityki wobec basenu Morza Śródziemnego. Lista jest długa. A jeśli minister Waszczykowski by się wykluczył z podejmowania w tych kwestiach decyzji, to po prostu nie będzie mógł pełnić swoich funkcji.