W niedawnym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" mówił on, że nowy rząd uszanuje zobowiązania poprzedników. Chodzi o 7 tys. uchodźców, na których przyjęcie Polska zgodziła się do tej pory. Ale co będzie, gdy - co wydaje się bardzo prawdopodobne - między kraje UE trzeba będzie podzielić kolejne dziesiątki tysięcy przybyszów?

Rząd PiS będzie zapewne przeciwko temu bardziej stanowczo protestować niż gabinet Ewy Kopacz. I będzie zapewne budować w tej sprawie regionalną koalicję.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej