Nikt bowiem nie ma wątpliwości, że w Platformie buzuje od nabrzmiałych żalów, pretensji, chęci rozliczania za swoje i nie swoje winy, za złą kampanię. Emocje są na tyle duże, że nikt już nie udaje, że partia jest "jak jedna pięść".

Ci, którzy dotąd siedzieli cicho, nagle poczuli przypływ odwagi i publicznie nie szczędzą sobie złośliwości. To dla opozycyjnej partii droga donikąd. Platforma musi wypracować formułę bycia w opozycji, co nie będzie łatwe po ośmiu latach rządzenia.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej